|
Po ambitnej grze i dobrej postawie w meczu z krakowską Wisłą, wszyscy na Widzewie wierzyli, że piłkarzom uda się zdobyć komplet punktów z bardzo nierównie grającą Pogonią. Ciekawostką jest fakt, że zdecydowaną część kadry Portowców tworzą piłkarze brazylijscy. Warto przypomnieć, że łódzka drużyna ostatnie zwycięstwo odniosła w 3 kolejce pokonując ŁKS 2:1.
Niestety, ale już od początku spotkania Widzew grał nieporadnie i zupełnie bez koncepcji. Na szczęście dla gospodarzy, także i Portowcy, nie prezentowali nic nadzwyczajnego (w wyjściowym składzie Pogoni, zobaczyliśmy aż 8 piłkarzy rodem z Ameryki Południowej!). Dopiero w 15 minucie mieliśmy pierwszą, groźną sytuację pod bramką Radosława Majdana. Nenad Zecević dośrodkował w pole karne, piłka trafiła do Bartłomieja Grzelaka, który potężnie uderzył futbolówkę. Ta jednak, minimalnie minęła bramkę. Piętnaście minut później, prawą stroną popędził Lilo, popisał się on podaniem do Eltona, który jednak strzelił ponad bramką. Gdy wszyscy byli przekonani, że to Widzew za chwilę rozpocznie grę od wlasnej bramki, nagle rozlegl się gwizdek sędziego. Nic bardziej błędnego! Sędzia Marcin Borski z Warszawy dopatrzył się faulu Piotra Stawarczyka na napastniku Pogoni. Na stadionie zapanowała konsternacja. Bardzo zdziwieni byli także sami piłkarze, a najbardziej chyba sam Elton. Takiego prezentu nikt się nie spodziewał. Jedenastkę wykorzystał niezawodny Edi Andradina i było 1:0 dla przyjezdnych. Kilka minut później, w sytuacji sam na sam znalazł się Lilo, ale widzewski bramkarz wyszedł z opresji i sparował piłkę po strzale rosłego brazylijczyka. Widząc nieporadność w środka pola łódzkiej drużyny, trener Michał Probierz zdecydował się na zmianę jeszcze w I połowie meczu. Za zupełnie niewidocznego Jarosława Białka, wszedł Bartosz Iwan.
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Widzewiacy prezentowali się równie beznadziejnie jak przed przerwą. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. W 60 minucie Sasha Bogunović odegrał piłkę do wbiegającego w pole karne Iwana, ten strzelił mocno, ale Majdan nie dał się zaskoczyć. Trener gospodarzy wciąż szukał recepty na defensywę Pogoni. Zdecydował się zmienić obrońcę; Stawarczyka, na napastnika; Piotra Grzelczaka. Po chwili główkował Krzysztof Sokalski, ale piłka trafiła w poprzeczkę. W odpowiedzi kontratakowali Portowcy. Z rzutu wolnego uderzył Edi Andradina, ale niecelnie. Na pięć minut przed końcem spotkania, na 12 metrze piłkę dostał Grzelczak, ale ta, po jego strzale, wyszła na aut bramkowy, ocierając się wcześniej o jednego ze szczecińskich defensorów. Do końca meczu nic się nie zmieniło. Warto podkreślić wręcz ostentacyjną grę na czas piłkarzy gości. Niemalże przy każdym kontakcie z zawodnikiem Widzewa, padali na murawę. Dawno nie widziano tak antysportowej postawy na stadionie przy al. Piłsudskiego.
Widzew przegrał już 3 mecz z rzędu, prezentując się bardzo kiepsko. Łodzianien nie stworzyli praktycznie żadnej stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola. Teraz piłkarzy czeka dwutygodniowa przerwa, związana z meczami narodowej kadry, a tuż po tym, mecz o 6 punktów z zamykającym tabelę Górnikiem Łęczna. Czy widzewiacy będą w stanie zdobyć chociaż jedno oczko w tym jakże ważnym dla nich spotkaniu? Miejmy nadzieję, że dwutygodniowy odpoczynek wyjdzie widzewiakom na dobre, a trener Probierz wymyśli patent na pokonanie drużyny Krzysztofa Chrobaka.
Widzew Łódź - Pogoń Szczecin 0:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Edi Andradina (30)
Widzew: Miedżidow, Nowak, Stawarczyk (69, Grzelczak), Tychowski, Wawrzyniak, Budka, Rzeźniczak, Białek (36, Iwan), Zecević, Bogunović (58, Sokalski), Grzelak.
Pogoń: Majdan, Mineiro, Julcimar, Anderson II, Daniel, Lilo (80, Leandro), Amaral, Łabędzki, Trałka, Edi Andradina (90, Grosicki), Elton (86, Junior).
Arbiter spotkania: Marcin Borski (Warszawa)
Widzów: 5 500
|
|
Wypowiedzi pomeczowe:
Widzew:
Michał Probierz:

- Całą odpowiedzialność biorę na siebie. Na pewno jest to dla nas martwiące, że kolejny mecz przegrywamy. W takim momencie, w jakim się znaleźliśmy, potrzebny jest charakter i duch, żeby pokazać, że się nie załamujemy. Trzeba wykrzesać widzewski charakter i myślę, że ta grupa ludzi to zrobi. Nie chciałbym wypowiadać się na temat rzutu karnego, była to bardzo szybka sytuacja. Jeśli nasz piłkarz złapał rywala to był rzut karny.
Marcin Nowak:

- Stwarzaliśmy sobie podbramkowe sytuacje, lecy problematyczny rzut karny, zupełnie wybił nas z rytmu. Staraliśmy się walczyć do końca, ale nie potrafiliśmy sobie stworzyć klarownej okazji. Trudno jest mi wytłumaczyć dlaczego przegraliśmy. Jesteśmy złamani tą porażką, ale mam nadzieję, że nie wpłynie to na psychikę zespołu. Teraz będziemy chcieli wygrać w Łęcznej i oby się to udało.
Piotr Stawarczyk:

- Co trzeba poprawić w naszej grze? Słyszymy to pytanie co kolejkę. Moim zdaniem każda drużyna ma do poprawienia sporo i my również. Ostatnio zaczęliśmy grać lepiej, ale wciąż nie zdobywamy punktów. W sytuacji, gdy arbiter podyktował rzut karny, byłem pociągany za koszulkę. Ostatecznie skończyło się to bramką dla Pogoni.
Pogoń:
Mariusz Kuras:

- Trzy punkty bardzo cieszą. Ostatnio wygraliśmy w lidze i w pucharze, dlatego mieliśmy lekki wiatr w plecy i chcieliśmy to wykorzystać. Nastawiliśmy się na to by przetrwać nawałnice gospodarzy, a później spróbować wyprowadzić groźną kontrę. I się to udało. Kontra, po której był rzut karny, była wzorowa. Cieszę się, że nasza gra idzie w dobrym kierunku i dopisujemy trzy punkty. Gratuluję piłkarzom, że podjęli walkę i nie przestraszyli się tej wspaniałej atmosfery na trybunach.
Julcimar:

- Z meczu na mecz gramy co raz lepiej. W spotkaniu z Legią Warszawa trzeba dać jeszcze więcej z siebie. Druga połowa, nie była w naszym wykonaniu równie dobra jak pierwsza. Mieliśmy dwie czy trzy sytuacje, z których powinny paść bramki. W pierwszej połowie Lilo miał dogodną sytuację. Szkoda, bo po przerwie moglibyśmy grać z większym spokojem.
Łukasz Trałka:

- Był to wyrównany mecz. My, graliśmy głównie z kontr i to wychodziło nam w miarę dobrze. Widzew nie miał zbyt wielu sytuacji podbramkowych, nie licząc strzału głową Sokalskiego. Zasłużenie odnieśliśmy zwycięstwo i to nas cieszy.
|