|
Niestety Widzew po raz kolejny był zespołem słabszym od swojego rywala i zasłużenie przegrał z Zagłębiem Lubin 0:2 po bramkach Michała Chałubińskiego oraz Łukasza Piszczka. Na kolejną z rzędu porażkę pozwolić sobie już nie może, powinien więc zrobić wszystko, aby za tydzień – w starciu z Cracovią Kraków – w końcu zwyciężyć.
Pierwsza część gry nie było toczona w zastraszającym tempie, choć na pewno kibice na zbyt wolne tempo narzekać nie mogli. Na większe słowa uznania od zawodników zasługują jednak właśnie fani, którzy wspaniale dopingowali swoich ulubieńców od samego początku do ostatniej minuty.
Mecz bardzo dobrze rozpoczęli lubinianie, starając się od razu narzucić własny styl łódzkim piłkarzom. W 4 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego na dobrą sytuację strzelecką wyszedł Michał Chałbiński, lecz świetną interwencją popisał się niezawodny Bartosz Fabiniak. 60 sekund później golkiper Widzew znowu musiał interweniować, tym razem po uderzeniu Macieja Iwańskiego.
Kolejne minuty to coraz większa przewaga podopiecznych trenera Czesława Michniewicza, wśród których oprócz wspomnianej dwójki wyróżniał się przede wszystkim Łukasz Piszczek.
To on szczęścia próbował strzelając m.in. w 16 minucie, gdy zablokowany został jednak przez łódzkich defensorów. W 23 minucie znowu szansę mieli goście, ale niecelnie na bramkę gospodarzy strzelał Chałbiński.
Im bliżej przerwy, tym tempo spotkania było coraz słabsze, choć tuż przed końcem pierwszej połowy Widzew w końcu zaprezentował akcję, która mogła się podobać. Bardzo ładnie z lewej strony boiska pokazał się Stefano Napoleoni, lecz w ostatniej chwili źle odegrał piłkę do partnera. Chwilę później bardzo mocno w kierunku bramki Zagłębia uderzał jeszcze Bartłomiej Grzelak, ale futbolówkę na rzut rożny zdołał sparować Michal Vaclavik.
Druga odsłona zaczęła się słabiej niż pierwsza. Oglądaliśmy mało ciekawych akcji, oba zespoły nie prezentowały nic nadzwyczajnego. Lekką przewagę cały czas utrzymywali lubinianie, ale cały czas nie mogli znaleźć sposobu na pokonanie Fabiniaka.
Podopieczni Michała Probierza po kwadransie drugiej połowyw końcu zaczęli grać lepiej, przez co stwarzali sobie więcej sytuacji. Niestety jednak odważne ataki widzewiaków okazały się ich przekleństwem. W 69 minucie Zagłębie wyprowadziło podręcznikową kontrę i objęło zasłużone prowadzenie. Dobrze spisującego się tego dnia Fabiniaka pokonał Chałbiński, któremu po akcji swoich kolegów pozostało tylko wpakować piłkę do pustej bramki.
Zaledwie 5 minut później podopieczni trenera Michniewicza wygrywali już 0:2. Tym razem w rolach głównych wystąpili Iwański i Piszczek. Ten pierwszy podawał, drugi dopełnił formalności. Lubinianie mimo prowadzenia nie cofnęli się do obrony i dążyli do zdobycia kolejnych goli. W 78 minucie bramkę zdobył Chałbiński, lecz arbiter spotkania, Zdzisław Bakaluk, odgwizdał pozycję spaloną.
Do końca meczu wiele się już nie działo, nie licząc kolejnego nie uznanego gola gości. Warto odnotować także, iż w pierwszej lidze polskiej swój debiut zaliczył 19-letni Zbigniew Stefanik.
Widzew niestety po raz trzeci z rzędu przegrał, co spowodowało, że długą zimową przerwę podopieczni trenera Probierza spędzą w dolnych rejonach tabeli. Obyśmy za tydzień, po meczu w Krakowie, byli w lepszych nastrojach niż po ostatnich pojedynkach widzewiaków…
Widzew Łódź - Zagłębie Lubin 0:2 (0:0)
Bramki: Chałbiński (69 min.), Piszczek (75 min.)
Widzew: Fabiniak - Konieczny, Rzeźniczak, Wawrzyniak, Nowak, Kuklis, Szeliga (65. Białek), Burkhardt (64. Grzelczak), Budka, Napoleoni (86. Stefanik), Grzelak
Zagłębie: Vaclavi - Stasiak, Alunderis, Arboleda, Łobodziński, Pietroń (72.Mierzejewski), Szczypkowski, Iwański, Bartczak, Chałbiński, Piszczek (89. Banaczek)
Żółte kartki: Napoleoni (Widzew), Alunderis (Zagłębie)
Sędzia meczu: Zdzisław Bakaluk z Olsztyna
Widzów: 6000
|
|
ZOBACZ GALERIĘ Z MECZU
Wypowiedzi pomeczowe:
Widzew:
Michał Probierz:

- Żałuję, że przegraliśmy ostatni mecz przed własną publicznością w rundzie jesiennej, ale muszę przyznać, że byliśmy gorszym zespołem. Zagłębie przewyższało nas umiejętnościami, szybko opanowało środek boiska. Po tej porażce nie będę jednak płakał, muszę teraz zmobilizować chłopaków przed spotkaniem w Krakowie. Czy będą zmiany kadrowe? Nie wiem czy będzie stać na to naszych działaczy.
Bartłomiej Grzelak:

- Ekstraklasa to już jest dużo wyższy poziom niż druga liga, w której więcej zagrań nam wychodziło. Czasami są momenty, że udaje mi się uciec rywalowi, dograć dobrze piłkę do boku, ale będąc osamotnionym w ataku niewiele jestem w stanie zrobić. (...) Oddałem w tym spotkaniu jeden dobry strzał na bramkę rywali, ale niestety uderzeniem z linii pola karnego nie udało mi się zaskoczyć gol-kipera. W pierwszej połowie byliśmy zespołem lepszym od Zagłębia, ale zabrakło dokładnych po-dań i nie stworzyliśmy zbyt wielu okazji do strze-lenia gola, a bez tego nie da się wygrać meczu. (...) Po starciu z jednym z rywali odczuwałem ogromny ból w barku i nie byłem już w stanie skutecznie walczyć z przeciwnikami. Po tym zdarzeniu moja gra nie była już dobra, ale nie prosiłem o zmianę, bo do końca wierzyłem, że mogę pomóc drużynie odwrócić losy spotkania. (...) Sądzę, że w drugiej połowie sędzia popełnił błąd, gdy ja przyjąłem piłkę na klatkę piersiową i zostałem staranowany przez dwóch obrońców. To był ewidentny faul i powinien być rzut karny.
Zagłębie:
Czesław Michniewicz:

- Wygraliśmy, ponieważ mieliśmy w swojej drużynie więcej zawodników doświadczonych, zdawaliśmy sobie sprawę, że mecz z Widzewem nie będzie łatwą przeprawą i tak rzeczywiście było. Wynik może świadczy o tym, że łatwo nam poszło w Łodzi, ale na boisku było zupełnie inaczej. Cieszę się bardzo ze zwycięstwa.
|