|
Nie takiego zakończenia dobrze rozpoczętej rundy jesiennej sezonu 2006/2007 w wykonaniu Widzewa życzyli sobie łódzcy kibice. Podopieczni trenera Michała Probierza nie zagrali może bardzo źle, jednak ulegli Cracovii Kraków na jej boisku 2:1, po golach Adriana Budki i dwóch Piotra Gizy.
Była to dla gości już czwarta porażka w Orange Ekstraklasie z rzędu…
Spotkanie dużo lepiej rozpoczęli gospodarze. Już w 1 minucie zmuszony do interwencji został Bartosz Fabiniak, który zdołał na szczęście odbić piłkę po strzale Tomasza Moskały. Kilkadziesiąt sekund później golkiper łodzian znów wystąpił w roli głównej, tym razem popisując się ładną paradą po uderzeniu Dariusza Palusińskiego.
Cracovia od początku więc przeważała i dążyła do zdobycia gola. Osiągnięcia tego celu była bardzo bliska w 10 minucie, kiedy to piłkę do siatki bramki strzeżonej przez Fabiniaka wpakował Piotr Giza. Na szczęście jednak arbiter spotkania, Marek Mikołajewski z Ciechanowa, odgwizdał pozycję spaloną.
Parę chwil później piłkarze doskonale pamiętanego w Łodzi Stefana Majewskiego znów mieli dogodną sytuację, lecz z po rzucie wolnym z 25 metrów wykonywanym przez Łukasza Skrzyńskiego futbolówka ugrzęzła w murze.
I gdy wydawało się, że pierwsza gola w tym meczu strzeli Cracovia, niespodziewanie ta sztuka udała się Widzewowi. Ze środka boiska ładnie piłkę do Budki dogrywał Stefano Napoleoni. Skrzydłowy łódzkiej drużyny zdecydował się na odważne wejście w pobliże pola karnego prawą stroną boiska i długo się nie zastanawiając uderzył w kierunku bramki Marcina Cabaja, który wobec tak precyzyjnego strzału Budki był bezradny.
To trafienie zmobilizowało gości do lepszej gry i odważniejszych ataków. I właśnie po dwóch dogodnych sytuacjach Widzew mógł prowadzić już 3:0. Najpierw, w 35 minucie, minimalnie niecelnie strzelał Bartłomiej Grzelak. Trzy minuty później ten sam zawodnik znów był blisko zdobycia gola, lecz i tym razem po świetnej solowej akcji, podczas której jak tyczki mijał kolejnych obrońców krakowskiej drużyny, nie trafił w światło bramki.
To jednak ciągle Cracovia prezentowała się trochę lepiej i optyczną przewagę zdążyła udokumentować jeszcze przed przerwą. W 45 minucie podanie Marcina Bojarskiego przejął Giza. Reprezentant Polski uderzył technicznie w kierunku bramki Fabiniaka, piłka odbiła się od któregoś z obrońców Widzewa i ugrzęzła w siatce. Na przerwę więc widzewiacy schodzili w kiepskich nastrojach.
Druga połowa meczu nie obfitowała już w tak dużą ilość sytuacji. W 50 minucie Budka zagrał piłkę do ustawionego na piątym metrze od bramki Cabaja Roberta Kłosa, lecz ten nie zdołał dobrze opanować futbolówki i defensorzy Cracovii zażegnali niebezpieczeństwo.
W 63 minucie krakowianie objęli prowadzenie, po idealnym uderzeniu z rzutu wolnego Piotra Gizy. Piłkę „na rękawicy” miał już wprawdzie Fabiniak, lecz strzał okazał się na tyle precyzyjny, że golkiper Widzewa nie zdołał uratować drużyny przed stratą bramki.
Końcówka meczu nie przyniosła nam już wielu emocji. Podopieczni Stefana Majewskiego kontrolowali sytuację na boisku i umiejętnie bronili prowadzenia. Łodzianie tymczasem zamiast skupić się tylko i wyłącznie na grze zaczęli faulować rywali i grać nie fair. Wynikiem takiego zachowania były kolejne żółte kartki, w tym dwie dla Jakuba Rzeźniczka, który musiał opuścić boisko.
Do końca spotkania nic się już nie zmieniło, Cracovia pokonała na własnym boisku Widzewa Łódź 2:1. Piłkarze Michała Probierza zimę spędzą więc w bardzo kiepskich nastrojach, okupując pozycję tuż nad strefą spadkową. Oby choć trochę humory łódzkim fanom poprawiły się po pierwszych meczach zbliżającego się Pucharu Ekstraklasy.
Cracovia Kraków – Widzew Łódź 2:1 (1:1)
Gole: Budka (23) – Giza (45, 63)
Cracovia: Cabaj, Wacek, Skrzyński, P. Nowak, Baran, Giza, Wiśniewski (81, Karwan), Pawlusiński (90, Rzucidło), Bojarski, Bania (78, Kurowski), Moskała.
Widzew: Fabiniak, M. Nowak, Rzeźniczak, Tychowski, Broź (86, Konieczny), Budka, Kłos, Kuklis (72, Bogunović), Napoleoni (59, Iwan), Sokalski, Grzelak.
Żółte kartki: Kuklis, Rzeźniczak (2), Nowak, Iwan, Budka (Widzew), Bania (Cracovia)
Czerwona kartka: Rzeźniczak (Widzew, w wyniku dwóch żółtych)
Arbiter spotkania: Marek Mikołajewski z Ciechanowa
Widzów: 4 500
|
|
Wypowiedzi pomeczowe:
Cracovia:
Stefan Majewski:

- Chcieliśmy to spotkanie wygrać. Pierwsze 15 minut zaczęliśmy bardzo dobrze, potrafiliśmy zepchnąć przeciwnika do defensywy. Praktycznie po pierwszym kontrataku stało się to co nie powinno - straciliśmy bramkę. Po tym mój zespół stracił na animuszu, były momenty, że przeciwnik zyskał przewagę. Na szczęście w końcówce pierwszej połowy udało nam się strzelić wyrównującą bramkę. Uważam, że drugą połowę zagraliśmy agresywniej, byliśmy bardziej zmotywowani i potrafili strzelić drugą bramkę, co dało nam zwycięstwo.
Piotr Giza:

- Bramka strzelona przez Widzew podcięła nam skrzydła. Na szczęście przed przerwą wyrównaliśmy i w drugiej połowie praktycznie graliśmy od początku. Cieszą nas zdobyte trzy punky, tym bardziej że nie było łatwo. Nigdy nie oceniam swojej, ale uważam, że dziś było nieźle.
Widzew:
Michał Probierz:

- Gratuluję trenerowi Majewskiemu zdobycia trzech punktów. Nie mam pretensji do Fabiniaka za utraty bramek. Trzeba umieć przegrywać.
Bartłomiej Grzelak, choć nie wykorzystał swoich sytuacji, to jednak bardzo starał się na boisku".
Andrzej Tychowski:

- Mecz ułożył się dla nas bardzo dobrze. Prowadziliśmy, a była też szan-sa na to, aby oprócz gola Budki strzelić jeszcze kolejną bramkę. Niestety dość przypadkowa bramka „do szatni” zdołowała nas i mimo motywacji w przerwie, przegraliśmy po rzu-cie wolnym Piotra Gizy. Do końca spotkania wal-czyliśmy o remis, zostawiając z tyłu momentami nawet tylko dwóch obrońców, ale nie zdołaliśmy już wyrównać.
|